-
Wybierz czwarta opowieść:
- Koniakowski opowieści
- Zdobycie Baraniej Góry
- Styl dobrego schodzenia
- Beskid Śląski
- Dobka
- Na Kotarz
- Wędrówka na Szyndzielię
- Stożek
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma, Wędrówka na Szyndzielię
- Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Zdobycie Baraniej Góry, Stożek, Beskid Śląski
- Wędrówka na Szyndzielię, Stożek, Koniakowski opowieści, Zdobycie Baraniej Góry, Styl dobrego schodzenia
- Do Chaty Wuja Toma, Styl dobrego schodzenia
- Do Chaty Wuja Toma, Bez wyciągu z Czantorii, Stożek, Na Skrzyczne
- Stożek, Koniakowski opowieści, Zdobycie Baraniej Góry, Styl dobrego schodzenia, Beskid Śląski
- Do Chaty Wuja Toma, Wędrówka na Szyndzielię, Stożek, Koniakowski opowieści, Zdobycie Baraniej Góry
- Beskid Śląski, Dobka, Stożek
- Do Chaty Wuja Toma, Na Kotarz, Dobka, Beskid Śląski, Zdobycie Baraniej Góry
- Wędrówka na Szyndzielię, Na Skrzyczne, Beskid Śląski, Styl dobrego schodzenia, Zdobycie Baraniej Góry
- Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma, Wędrówka na Szyndzielię, Stożek, Koniakowski opowieści
Beskid śląski
opowieści
Oto trzy wybrane opowieść:
Bez wyciągu z Czantorii
trzecia opowieść
"Bez wyciągu z Czantorii". Lubię górskie wędrówki, a tego dnia wyruszyłem z kolegą od Kubalonki na Stożek Wielki. Przejście łatwe nie było, bo już mieliśmy troche w nogach, a wczoraj była również trudna trasa. Odpoczynek na Stożku był krótki, a dalej przez Soszów Wielki i Przełęcz Beskidek zmierzaliśmy na Wielką Czantorię. Cały dzień nie piliśmy piwa, aby zaoszczędzić na wyciąg krzesełkowy z Czantorii na dół do Polany. Niestety trudno jest zachować odpowiednie tempo na tak długiej trasie. Informacje na mapach w tamtych czasach celowo bywały nieprecyzyjne i chyba na taki szczegół natrafiliśmy. Stacja kolejki była dokładnie po drugiej stronie góry niż to pokazano na mapie. Również dzięki tym pomyłkom, spóźniliśmy się 10 minut. Zejście z ciężkimi plecakami było koszmarne. Niemal turlaliśmy się po stoku narciarskim.
Na Skrzyczne
druga opowieść
"Na Skrzyczne". Jedną z wielu ciekawych tras jakie odbyłem na terenie Beskidu Śląskiego to bez wątpienia zdobycie Skrzycznego. Nie sądziłem, że tego dnia, będę zdobywał szczyt. Miałem spotkać się z kierownikiem schroniska, a po rozmowie telefonicznej ustaliliśmy, że będę czekał wieczorem na telefon. Stało się troche inaczej, bo interesująca mnie osoba zjechała wyciągiem dużo wcześniej, gdy ja byłem poza zasięgiem telefonii komórkowej. W drodze wyjątku sprawe tą mogłem załatwić z bratem który był w schronisku. W czasie bezśnieżnego listopada ruszyłem z Dunacia biegiem do nartostrady, a potem cały czas w górę stokiem. O zmroku byłem na górze, a zejście nastapiło już w egipskich ciemnościach. Nie było szans, aby iść szlakiem, więc ponownie stokiem było najlepiej i najbezpieczniej.
Do Chaty Wuja Toma
pierwsza opowieść
"Do Chaty Wuja Toma". Pewnego ranka miałem odwiedzić schronisko Chata Wuja Toma, Bałatnią, Klimczok i Szyndzielnię. Po nocnej jeździe samochodem fiat seicento ruszyłem przez Szczyrk Biłą w kierunku Chaty Wuja Toma. Chciałem wjechać samochodem jak najwyżej się dało. Początkowo podjazd był typowo beskidzki tzn. płyty ażurowe leżące na drodze, a czasem tylko pod kołami. Wąski, sztywny i kręty podjazd przymusowo kończył się jakieś 10 metrów przed krzyżówką i placem manewrowym. Właśnie te 10 metrów przed kresem stoi znak zakazu wjazdu. Myślę, że niewiele osób potrafiłaby cofnąć samochód na sam dół po przejechanej poprzednio drodze. Myślę. że mi to mogłoby sie nie udać, a gdybym miał się zatrzymać przed znakiem, to automatycznie brak szans na dalszy podjazd. O słuszności zakazu wjazdu nie można przecież polemizować, ale lokalizacja jest bezmyślna.
