Beskid śląski

Polecamy:

Beskid śląski
opowieści

Oto trzy wybrane opowieść:

Na Kotarz
trzecia opowieść

"Na Kotarz". Świetne były dawne wyjazdy w Beskidy. Pociąg bezpośredni z mojej miejscowości miałem do Kędzierzyna Koźla, a potem jeszcze przesiadka do Katowic i następna w kierunku Wisły Głębców. Wysiadałem na różnych stacjach, ale najczęściej Ustroń Polana lub Wisła Głębce. Pamiętam jedną z tych imprez, kiedy szliśmy wieczorem na Orłową do chatki studenckiej, a tam okazało się, że już jej nie ma. Przenocowaliśmy tak jak wielu przed nami w starym, walącym domu, który gospodyni zamiast rozebrać przeznaczyła na noclegi. Zabrakło schronisko to powstał kolejny prywatny interes. Następnego dnia zeszliśmy do Brennej i wzdłuż doliny wędrowaliśmy na Kotarz. Niezmiernie długie i ciężkie było to podejście, a patrząc na tzw. punktację GOT to ktoś się z tym GOT - em pomylił. My jednak z uporem dotarliśmy.

Styl dobrego schodzenia
druga opowieść

"Styl dobrego schodzenia". Czasem sytuacja prowokuje wydawało by się, nienormalne zachowania. zawsze poruszałem się w czasie wycieczek po górach - normalnie. To znaczy przodem. Raz zmieniłem tą zasadę. Po długim dziennym przejściu, a mając w nogach wcześniejsze chodzenie, zdecydowałem z kolegą na zmianę sposobu schodzenia. Wielka Czantoria jest wysoką górą mająca 994 m n.p.m., a na jej stokach znajduje się stacja kolejki linowej oraz stok narciarski. Na ostatni zjazd nie zdążyliśmy, więc rozpoczęliśmy zejście stokiem narciarskim. Jednak jak sobie poradzimy z ciężkimi plecakami i stawami kolanowymi. Jedyną skuteczną i w miarę bezpieczną możliwością zejścia, było poruszanie się okrakiem. Schodząc tyłem opieraliśmy się na rękach i czasem podtrzymując się trawy. Okazała się to doskonała metoda.

Na Skrzyczne
pierwsza opowieść

"Na Skrzyczne". Jedną z wielu ciekawych tras jakie odbyłem na terenie Beskidu Śląskiego to bez wątpienia zdobycie Skrzycznego. Nie sądziłem, że tego dnia, będę zdobywał szczyt. Miałem spotkać się z kierownikiem schroniska, a po rozmowie telefonicznej ustaliliśmy, że będę czekał wieczorem na telefon. Stało się troche inaczej, bo interesująca mnie osoba zjechała wyciągiem dużo wcześniej, gdy ja byłem poza zasięgiem telefonii komórkowej. W drodze wyjątku sprawe tą mogłem załatwić z bratem który był w schronisku. W czasie bezśnieżnego listopada ruszyłem z Dunacia biegiem do nartostrady, a potem cały czas w górę stokiem. O zmroku byłem na górze, a zejście nastapiło już w egipskich ciemnościach. Nie było szans, aby iść szlakiem, więc ponownie stokiem było najlepiej i najbezpieczniej.